Krótkie słowo #5 – Ogarnij się z angielskim

Cześć!

Wiele rzeczy ma swoje dwie strony. Jest czarne i białe, jest orzeł i reszka, ludzie dzielą się na dobrych i złych, ale dzielą się też na tych, którzy angielskiego się uczą oraz na tych, którzy tego nie robią.

Są też dwie drogi

W zasadzie każda dzisiejsza praca wymaga znajomości języka angielskiego, nawet jeżeli będzie to przeczytanie instrukcji na skrzynce montażowej. W branży IT angielski jest szczególnie potrzebny. Nawet jeżeli firma, której aplikujesz jest firmą polską to i tak nie unikniesz kontaktu z angielską dokumentacją do frameworka, z którego korzystasz, czy sprawdzenia na StackOverflow, dlaczego Twoja przed chwilą napisana metoda, nie zwraca poprawnego wyniku.

I tak oto skończysz czytając tekst po angielsku – przed tym nie ma ucieczki.

Jest jeszcze okej, jeżeli potrzebujesz przetłumaczyć sobie tekst. Nawet jeżeli masz problemy z językiem, w każdym momencie możesz wspomóc się translatorem jednym czy drugim, co najwyżej sprawdzanie tego czegoś, potrwa nieco dłużej. Trudność pojawia się gdzie indziej i powoduje większe komplikacje. Chcesz rozpocząć pracę w międzynarodowej firmie i zaznaczyć grubą krechą kolejny majlstołn w swojej karierze?

OK, ale problem może pojawić się wtedy, kiedy zechcesz, powiedzieć coś po angielsku. Kiedy przyjdzie Ci do porozmawiania ze swoim Project Managerem z Kanady, nie będziesz miał czasu (ba! nawet czasami sposobu) na szybkie sprawdzenie w Google Translate jak powiedzieć konkretne zdanie. Pojawi się wstyd, a razem z nim zażenowanie z drugiej strony.

O czym ja mówię!

Do tego nawet nie dojdzie, a wiesz dlaczego? Bo nie przejdziesz rozmowy rekrutacyjnej. Nie będziesz miał startu do zagranicznej i prestiżowej firmy. W ten sposób skończy się marzenie o pracy w międzynarodowej korporacji. I nie myśl, że pomoże Ci wspaniała znajomość technologii, w której się specjalizujesz. Dzisiaj praktycznie żadna firma, która ma zagranicznego klienta, nie postawi na developera bez znajomości angielskiego, w stopniu umożliwiającym komunikację.

I to co jest wyżej, to jest ta pierwsza droga. Trochę słaba.

Ale jest też druga. Całkiem przyjemniejsza i zachęcająca do pracy. Spójrz.

Ta lepsza droga

Kiedy wybierzesz drugą drogę tj. przyłożenie się do nauki angielskiego, w formie pisanej jak i mówionej, czeka Cię kilka wartościowych benefitów. Będziesz mógł otworzyć się na rynki zagraniczne, jeżeli chodzi o oferty pracy. Możesz pracować w każdej zagranicznej firmie, ograniczy Cię wtedy tylko Twoja wiedza na temat technologii, na którą aplikujesz. Dogadasz się z obcokrajowcami, a jednocześnie poznasz tych ludzi nieco lepiej. Zwiększysz swoje znacznie swoje zarobki – taka jest rzeczywistość zagranicznych firm (wtedy gdy przeliczasz na złotówki 🙂 ).

Nie odczujesz już strachu, przed czekającą Cię rozmową z przełożonym z Kanady czy USA.

Jeżeli masz problem z angielskim, brakuje Ci słów, masz braki w gramatyce, a mówienie po angielsku jest dla Ciebie nienaturalne, to mam dla Ciebie kilka rad. Wcale nie musisz iść od razu na kurs. Wystarczy motywacja i praca samodzielnie.

  1. Zainstaluj aplikację z fiszkami na swój smartfon. Teraz podczas jazdy do pracy, czy to w tramwaju czy autobusie możesz pouczyć się słówek.
  2. Korzystaj z internetu. To ogromna baza wiedzy. Jest tam masa stron o tematyce nauki angielskiego.
  3. Poświęć godzinę dziennie na napisanie czegoś po angielski. Na kartce, ręcznie! Może to być opowiadanie, a może też być opis tego co dzisiaj zrobiłeś. Chodzi o wyrobienie w sobie myślenia po angielsku. Sprawdź później z tłumaczem lub poproś kogoś o sprawdzenie błędów – zapamiętaj je.
  4. Swoje opowiadanie przeczytaj na głos. Zacznij mówić na głos, o sobie, o tym co dzisiaj zrobiłeś. Chodzi o oswojenie się ze swoich głosem i znowu o rozpoczęcie myślenie po angielsku.
  5. Nie zajmuj się niczym innym podczas nauki, niech czas, który sobie założysz na naukę, będzie tylko do rozwoju języka.
  6. Zmień język w swoim smartfonie i komputerze na angielski. Prosta rzecz, ale pomaga.

To tyle

Miało być krótkie słowo, a wyszedł spory wpis. Jego treść, w zasadzie mówi o mnie. Miałem spory problem, bo przez to, że w moich ostatnich pracach, angielski nie był wymagany, a ja sam nic w tym aspekcie nie robiłem, w efekcie miałem trochę strachu przed rozmowami rekrutacyjnymi. Poziom znacznie spadł i chodzi tu głównie o mówienie Znacznie pomógł mi czas poświęcony po pracy nad nauką. W zasadzie opierałem się na tych kilku zasadach wymienionych powyżej i wiedza, którą nabyłem na studiach zaczęła pomału wracać.

Brak obycia z językiem jest destruktywny i często uniemożliwi Ci znalezienie świetnej pracy, pomimo tego, że znasz się na tym co robisz. Nie popełnij tego błędu i poświęcaj regularnie czas na rozwój języków. To zaprocentuje.

A jak to wygląda u Ciebie? Też odpuściłeś i wróciłeś do żywych z angielskim? Czy może raczej od zawsze starasz się pogłębiać swoją wiedzę w języku? Koniecznie daj znać w komentarzu!


PS. Zachęcam do zapisania się do mojego newslettera. Wprowadziłem go niedawno i jak łatwo się domyślić jest jeszcze pusty, co mnie niezmiernie smuci. Popraw mi humor, zjedź na dół strony i zapisz się 🙂

Obiecuję, że nie ominie Cię żaden nowy post.

Newsletter

Zapisz się do mojego newslettera, aby nie przegapić nowych postów.

Dodatkowo wyślę Ci darmowego ebooka mojego autorstwa zawierającego mnóstwo wskazówek dla programisty aplikacji mobilnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.
You need to agree with the terms to proceed

Menu